|
Stereoskopia pozwala przedstawiać obrazy w taki sposób, by dawały wrażenie trójwymiarowości. Zdjęcia 3d umożliwiają zobaczenie głębi przedmiotów oraz ich rozmieszczenie w przestrzeni.
Realizujemy to za pomocą dwóch kamer czy aparatów fotograficznych. W przypadku nieruchomych fotografii, możemy się obejść w niektórych wypadkach jednym aparatem.
Wszystko fajnie ale co właściwie w tym takiego fascynującego? Przecież na co dzień wszystko widzimy "w 3D". Tak, ale przyzwyczajeni jesteśmy że filmy i zdjęcia są "płaskie", dlatego widząc zdjęcia 3d szczęka opada :-) Po płaskim zdjęciu tylko przesuwamy wzrok prawo-lewo lub góra-dół, zdjęcia trójwymiarowe pozwalają zaglądnąć "w głąb". Możemy przestawić ostrość w oczach, z bliższego przedmiotu na dalszy, tak jak to robimy w rzeczywistości (tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy). Nie musimy polegać na naszym doświadczeniu i domyślać się, że jabłko leży przed ścianą, bo to po prostu widzimy! :-)
Do czego mogą się przydać zdjęcia stereoskopowe? Zastosowania możemy podzielić na: rozrywkowe i techniczne. Rozrywka to oczywiście filmy trójwymiarowe i fotografia 3dstereo. Technika, to fotogrametria czy ortofotografia, pomiary obiektów i odległości. Dzięki zdjęciom 3D łaziki Spirit i Opportunity, które obecnie (2004 r.) spacerują sobie po Marsie, mogą planować swoją trasę, bo znają np. odległość od większych przeszkód.
O tym, że stereofotografia służy nie tylko do zabawy, świadczy choćby kierunek studiów na AGH w Krakowie "Fotogrametria, teledetekcja i GIS jako narzędzia wspomagania systemu IACS".
Obrazy trójwymiarowe można wykorzystać do badań zanieczyszczenia powietrza. Dzięki np. takim zdjęciom lotniczym, można obliczyć wysokość na jaką wyrzucany jest dym z komina. A więc znając datę i godzinę wykonania zdjęcia oraz szerokość geograficzną utrwalonego miejsca, można wyznaczyć wielkość kąta padania promieni słonecznych, a z jego pomocą długość przedmiotu. A do czego potrzebna jest wysokość słupa dymu, to już tylko wtajemniczeni wiedzą :-)
Ciekawostką jest to, że sami nie doceniamy tego jaką rolę w naszym życiu, odgrywa para oczu i oglądanie świata trójwymiarowo. Prosty eksperyment: zamknij jedno oko (ehhh, wiem że niektórzy nie potrafią :-] można je sobie ręką przysłonić), podnieś rękę, wyprostuj tylko palec wskazujący i zacznij go przybliżać do środka monitora. Lecz zanim dotkniesz monitora, postaraj się przewidzieć moment kiedy to nastąpi :-P I po to właśnie mamy parę oczu, by na ulicy nie wleźć w latarnię.
Wiem, że niektórzy będą cwaniakować, że i jednym okiem wskazali moment, w którym paznokieć zadrapie monitor. Nawet jeśli tak było to tylko przypadek lub dobra znajomość swojego otoczenia. Niedowiarkom polecam zapoznać się z konsekwencjami, jakie spadły na fotoreportera p. Roberta Sobkowicza po stracie jednego oka :-/
|