Fotografia trójwymiarowa    

Stereoskopia
Jak wykonać zdjęcia 3D?
Specjalnym aparatem
Dwoma aparatami
Jednym aparatem
Jak oglądać trójwymiar?
Parallel
Crossview
Anaglif
Lusterka
Folia Lentikularna
Okulary do komputera
Programy
Ciekawostki
Galeria
Linki


Ciśnienie, długość, masa
Życzenia urodzinowe
Duży Lotek
Kraje Ziemi


Oglądanie zdjęć trójwymiarowych: Lusterka

Metoda ta polega na posiadaniu niedużych lusterek, ustawionych pod odpowiednim kątem. Gdy zbliżymy do nich oczy, powinniśmy w nich zobaczyć, ustawione po bokach zdjęcia. Nie wymaga to wielkiej wprawy w patrzeniu. Tu zobaczymy głębię szybciej niż w Parallel i oczy będą mniej boleć niż w Crossview.

Zalety i wady używania Lusterek

  + pełnokolorowy trójwymiar
  specjalne oprzyrządowanie




Jeśli komuś będzie się chciało przeczytać, poniżej zamieszczam moje perypetie z lusterkami :-)

Bardzo dawno temu, kiedy miałem już za sobą kilka udanych (wg. mnie :-) i sporo nie udanych zdjęć, nie wiem jak wpadłem na pomysł by pobawić się w trójwymiarowe zdjęcia. I tu schody. Co tam schody, pionowa ściana. Wiedzy na ten temat mniej niż zero ... (oupss, jeszcze mnie Lady Punk pozwie) po prostu zero. Dostęp do informacji żaden. Internetu jeszcze wtedy nie było (tak tak, były takie czasy). Po dłuższym czasie, wpadłem na to, że trzeba zrobić dwa zdjęcia przesunięte względem siebie. Eureka nie? :-) Ale to dopiero połowa sukcesu, ciągłe zezowanie na zdjęcia było męczące przy mojej masowej ich produkcji. Niezłe katusze przeżywali też moi widzowie. Aż tu pewnego dnia, dorwałem dwa kieszonkowe prostokątne lusterka. Skleiłem je mniej więcej pod kątem prostym, zrobiłem podstawki na zdjęcia i patent gotowy! Niestety, później się okazało że już ktoś to wcześniej wymyślił, więc dziś nie mogę żyć z tego patentu ;-) Jednak radochę z mojego "wynalazku" miałem sporą.
Po pewnym czasie przyszedł czas na egzaminy do szkoły. Oczywiście zabrałem tam swój wynalazek. Przeprowadziłem szybki rekonesans wśród konkurentów, nikt nie miał czegoś takiego! Szeroki, szelmowski uśmiech zawitał na mojej twarzy. Zdjąłem go, gdy wchodziłem przed oblicze komisji. Odpowiedziałem na pytania, przedstawiłem swoje prace. Ok. Na końcu, jako gwóźdź programu, pełen nadziei zacząłem na stole rozkładać moje klamoty 3D. W tym momencie jeden z egzaminatorów wycedził "tak, tak, znamy to, niech pan nie rozkłada...". Noszzz... Maaasakra. To ja tu na deszczu, wilki... tyle pomysłowości i inicjatywy. No ale okazało się, że żeby zdać starczyło to, co pokazałem przed "moim patentem". W tym miejscu oczywiście muszą być pozdrowienia dla Marka :-)





  © foto3D 2004 - 2006 góra